Strona po 2 latach – wreszcie! 02-10-2009
Po 2 latach wreszcie nastąpiła ta wiekopomna chwila – mam własną porządną stronę internetową.
3 Października 2007 moja firma została wpisana do rejestru działalności gospodarczej. Trzeba przyznać że UE miała tu dużą rolę bo dotacja silnie podziałała na moje lenistwo i niezdecydowanie. No i tak trwam do dziś, za miesiąc zapłacę pierwszy raz pełną stawkę ZUS czyli ponad 800zł – będzie miło .
Trzy słowa o stronie.
Postanowiłem, że na pierwszej stronie umieszczę duże pole gdzie będę wrzucał te wszystkie rzeczy, z których jestem zadowolony, a które od razu powiedzą wchodzącemu czym się zajmuję – ale bez słów. To przecież najważniejsze w mojej pracy, gdzie wszystko opiera się na odbiorze wizualnym.
Jak powstwała strona.
Strona powstawała w strasznych bólach. Znane powiedzenie, że szewc w dziurawych butach chodzi, tutaj doskonale się sprawdziło. Po pierwsze przez te 2 lata miałem naprawdę mało takiego czasu żebym nic nie robił. Po drugie czasem po długim dniu ostatnią rzeczą na jaką ma się ochotę jest myślenie o swojej stronie – tym bardziej że puki są klienci to i strona nie wydaje się być taka ważna. Po trzecie zrobienie własnej strony to męka. Każdy chce żeby jego własne rzeczy były jak najlepsze ale przecież jest powiedzenie, że pierwszy dom budujemy dla wroga… tak więc moje wczesne projekty były straszne: albo zbyt wykręcone albo z kolei tak czyste, że aż nudne. Dopiero trzy dni po ślubie znalazłem chwilę spokoju i wenę. Od projektu strony do skończonego CSSa minęło mniej niż 24 godziny. Wiadomo potem była masa poprawek. Trzeba było zrobić bloga, potem dodać teksty no i oczywiście – mordęga – przebrać i wrzucić portfolio (które do dzisiaj, tak naprawdę jest niekompletne). Powstaje problem co wrzucać: czy wszystko łącznie z tym co mi się już przejadło i z czego nie jestem już zadowlony? Czy może przebrać tylko te dla mnie dzisiaj najlepsze rzeczy? Ale czy to wtedy będzie rzeczywiście portoflio. Chyba znalazłem kompromis pomiędzy jednym i drugim. Są bowiem rzeczy stare jak np ikonki na Maca, z których jestem wciąż dumny ale też takie z których jestem zadowolony mniej. Za to te ostatnie są jakąś pamiątaką z przeszłości tak jak zakładki dla etnologii, od których właściwie zacząłem karierę grafika.
Na przyszłość
Na blogu zamierzam umieszczać co jakiś czas artykuły o czymś co mnie akurat zainterosowało albo co może kogoś w Was zainteresować. Na początek pójdzie RSS czyli podstawa ale nawet Magda nie wie co to jest!
Zapraszam do komentowania!
P.S. Na koniec ciekawostka – proszę obejrzeć tę stronę w najnowszym Firefoxie 3.5 a potem porównać z Internet Explorerem i zrozumieć czemu web-developerzy tak bardzo go nie lubią.
P.S.2 Dla ciekawych co to za zdjęcia z boku odpowiadam – Prokudin-Gorski – napiszę o nim niebawem całego posta bo to wspaniały temat.